Ale teraz są Święta. Choineczka wygląda tak:

A to moje ulubione ozdóbki i psotny elf, co nam podkrada coca-colę



Mieliśmy też dziś miłych gości z jeszcze milszą bullterrierką Tią. Uwierzcie, Tia musi być naprawdę przesympatycznym i towarzyskim psiakiem, że ja - kociara - ją uwielbiam.
No ale jak można nie lubić takiego pieszczocha:

Tia co prawda o północy nie gada, ale całkiem skutecznie wyprosiła dla siebie kawałek sernika, makowca i jeszcze miseczkę skrawków surowego mięsa, które zostały z przygotowanego na świąteczny obiad fondue. I jak ktoś może mówić, że bullterrier to zły pies?

************************************************************
Spotkało mnie jeszcze coś miłego dzisiaj. Agata przysłała mi wreszcie moje zdjęcie z warsztatów belly dance z boską Izzy (były od 14-16 listopada). Oto dowód, że naprawdę tam byłam, że naprawdę spotkałam mistrzynię i naprawdę się u niej uczyłam. Samej wciąż trudno mi w to uwierzyć.
Kim jest Izzy czyli Isidora Bushkovski? Dlaczego ją uwielbiam? Jest moim największym źródłem inspiracji, uwielbiam jej styl, złożony świadomie z wielu. Pewnego dnia dojrzeję by napisać notkę o tym. Chciałam wkleić filmik z Izzy, ale coś nie działa, może kiedy indziej sie uda.
*************************************************************************
A szalik, mimo tygodniowej przerwy w robótce ma już ponad 60 cm. Nie mam czasu w dzień, to przynajmniej przed snem staram się trochę popchnąć naprzód to dziełko. W końcu ten czerwono bordowy będzie lepiej pasował do mojego kożuszka niż obecny zielony.
No to pora posztrykować i spać... I ciągle nie mam wzoru na czapkę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz